E-yuan – pilotażowy program stworzenia zdematerializowanej waluty

W październiku 2020 roku grupa 50 tysięcy ochotników dostała przydział w postaci 200 e-yuanów (około 30 USD przy założeniu, że 1 e-yuan to równowartość 1 CNY) i dostęp do systemu zarządzania płatnościami, stworzonego specjalnie na potrzebę implementacji nowej waluty elektronicznej. Bank Centralny Republiki Ludowej Chin już od kilku lat planuje jej wdrożenie. Program testowy, podczas realizacji którego przydzielono około 10 milionów e-yuanów (około 1,5 mld USD) jest pierwszym testem całkowicie zdematerializowanej elektronicznej waluty.

Pierwsze doniesienia o e-yuanie sięgają jeszcze 2015 roku, lecz sam program zaczął się materializować dopiero na przełomie lat 2019 i 2020 – wtedy też wyjawiono końcowe założenia projektu. Digital Currency Electronic Payment (DCEP), w obiegu prasowym ochrzczony mianem e-yuana, ma stanowić elektroniczny odpowiednik yuana, waluty obowiązującej na terenie Chińskiej Republiki Ludowej. Zdematerializowany yuan ma obowiązywać jako pełnoprawny środek płatniczy na terenie całego państwa, a jego emisją zajmie się Centralny Bank Chińskiej Republiki Ludowej. Z samej definicji DCEP wynika więc, że zupełnie nietrafione są porównania do Bitcoina tudzież innych zdecentralizowanych i anonimowych kryptowalut. Odmienna jest bowiem nie tylko rola i charakterystyka DCEP, lecz także standard anonimowości.

W wypadku kryptowalut nadrzędnym celem jest zapewnienie jak największego poziomu anonimowości, co zresztą przejawia się w filozofii zdecentralizowanej waluty. DCEP zaś stanowi tego zupełne przeciwieństwo – kontrolowany przez bank centralny, stanowi legalny środek płatniczy na terenie całego kraju, znajduje pełne oparcie w powadze państwa i jego sferze majątkowej. E-yuan może być raczej określony jako krok ku zdematerializowaniu fizycznego yuana, a nie stworzeniu nowej zdecentralizowanej waluty, której wartość opiera się w dużej mierze na jej przyjęciu przez społeczność entuzjastów walut zdecentralizowanych. Zapewni to cyfrowej walucie Chin zupełnie inny poziom stabilności niż ten charakteryzujący klasyczne kryptowaluty. 

Chińska Republika Ludowa już teraz jest pionierem wykorzystania tzw. transakcji bezgotówkowych, czyli rozliczeń pieniężnych, które przybierają formę wyłącznie zapisów na kontach bankowych rozliczających się podmiotów. Biorąc pod uwagę fakt, że 83% płatności zarejestrowanych na terytorium Chin w 2018 roku zostało wykonanych za pomocą urządzeń mobilnych (według informacji podawanych przez Atlantic Council), chińscy konsumenci są doskonale przyzwyczajeni do płatności bez użycia fizycznego środka płatniczego. Wydaje się, że szczególnie młodsze pokolenie Chińczyków znacznie bardziej niż do fizycznego pieniądza przyzwyczajone jest do interfejsów takich aplikacji jak WeChat Pay czy Alipay. Zamiana klasycznych transakcji bezgotówkowych (powiązanych jednak z kontami bankowymi rozliczających się podmiotów) na transakcje z użyciem pieniądza elektronicznego stanowi więc – z punktu widzenia przeciętnego konsumenta – zabieg wyłącznie kosmetyczny.  Jest to jeszcze bardziej widoczne, gdy zwróci się uwagę na fakt, że przed wydaniem DCEP bank prywatny zobowiązany będzie do przeprowadzania badania KYC (Know Your Customer) aplikującego o dostęp do portfela elektronicznego. Oznacza to, że procedura tworzenia takiego konta będzie bardzo zbliżona do procedury otwierania konta bankowego. O co więc chodzi z e-yuanem i dlaczego jego program pilotażowy stał się gorącym tematem dla światowych mediów? Pomijając aspekt marketingowy, istnieje kilka zasadniczych przyczyn takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze, DCEP pozwala uniknąć pewnej fikcji instytucyjnej – pieniądza fizycznego, ale używanego głównie do transakcji bezgotówkowych. W ten sposób znacznie uproszczono konstrukcję obrotu środkami płatniczymi, wykorzystywaną obecnie do uzasadniania rozliczeń, podczas przeprowadzania których na żadnym etapie nie dochodzi do użycia gotówki. Dodatkowo z samej charakterystyki DCEP wynika, że pod żadnym pozorem nie może on mieć postaci fizycznej. O ile możliwe będzie wymienienie DCEP na RMB, o tyle taka transakcja zapewne zawsze zostanie odpowiednio zanotowana. W dużej mierze całkowicie eliminuje to więc szarą strefę rozliczeń gotówkowych,  gdzie ewentualne nadużycia trudno wykryć na poziomie monitoringu transakcji.

Po drugie, DCEP ma stanowić ważny środek płatniczy w handlu międzynarodowym oraz ułatwić wymianę handlową z Chinami bez użycia dolara amerykańskiego. Cel ten jest niewątpliwie ambitny, a pomóc może mu nieprzerwanie spadający udział dolara w międzynarodowej wymianie handlowej. Jego realizacja zależeć będzie jednak od stopnia akceptacji DCEP wśród kontrahentów chińskich przedsiębiorców, co w dużej mierze będzie podyktowane uznawalnością i wymienialnością DCEP. Biorąc pod uwagę ograniczenia w eksporcie fizycznego yuana, wciąż obowiązujące na terenie Chińskiej Republiki Ludowej,  DCEP może stać się ciekawą alternatywą dla podmiotów szukających bardziej płynnego sposobu lokacji kapitału na terenie Chin. Nie jest jednak wciąż wiadome, jakimi ograniczeniami będzie obwarowana wymiana za użyciem DCEP – a od tej przesłanki zależeć może właśnie międzynarodowy sukces e-yuana.

Po trzecie, DCEP może stanowić próbę zmniejszenia roli, jaką odgrywają lokalni pośrednicy finansowi (w tym głównie Alibaba oraz Tencent) w procesie rozliczeń bezgotówkowych, przywracając tym samym prym bankowi centralnemu. Należy pamiętać, że większość Chińczyków dokonuje płatności za pomocą aplikacji mobilnych a nie za pomocą kart debetowych, kredytowych, przelewów elektronicznych czy poleceń zapłaty, tak jak odbywa się to na Zachodzie. Rola pośredników finansowych w Chinach jest więc nieporównywalna do pozycji, jaką zajmują w zachodnich systemach finansowych.

Po czwarte, chiński program pilotażowy zgodny jest ze światowymi trendami dążącymi do dematerializacji, w jakimś stopniu, pieniądza krajowego. Nad zastosowaniem DCEP prowadzi badania aktualnie ponad 80% banków centralnych, własny program pilotażowy rozpoczęła również m.in. Ukraina.

Należy stwierdzić, że DCEP stanowi naturalną konsekwencję upowszechnienia się transakcji bezgotówkowych oraz oznakę postępującej awersji do posiadania i przechowywania gotówki. Jest to projekt zbieżny z tymi proponowanymi przez rządy wielu innych państw, rozważających wprowadzenie tzw. Central Bank Digital Currency (CBDC), jednakże zdecydowanie pierwszy, który osiągnął tak wysokie stadium rozwoju. Można zatem podejrzewać, że wnioski płynące z sukcesu lub porażki tego projektu będą miały charakter poniekąd uniwersalny – z tego względu warto śledzić dalsze losy pionierskiego e-yuana.

Tekst: Maciej Zuziak

Korekta: Adrianna Lenart

Artykuł powstał w ramach współpracy Autora z Fundacją Lotus League – inicjatywą powołaną przez absolwentów czołowych uczelni europejskich oraz azjatyckich, której celem jest stworzenie dogodnej przestrzeni do efektywnego współdziałania na płaszczyźnie akademickiej i biznesowej obu regionów.
Więcej na: www.lotus-league.com